21 Grudnia 2012
Według wierzeń kalendarza Majów wtedy nastąpi koniec świata. Ciekawie nie? Generalnie gdyby wierzyć to zostały 4 lata a potem... no właśnie, paruzja? zagłada? He he nigdy specjalnie nie wierzyłem ani jednym ani drugim. Za dużo w tym wszystkim nieścisłości i braku logiki - w moim umyśle romantyczno-ścisłym nie specjalnie się to mieści.
Załóżmy, że faktycznie kiedyś tak jak jest napisane w pismach, przyjdzie ktoś (lub "coś") i zabierze nas do Raju. Perspektywa jak najbardziej kusząca, jednakowoż dlaczego tak mało konkretna? Dlaczego nie wiadomo nic o dacie, miejscu i powodów dla, których teraz siedzimy tutaj a nie tam? Oczywiście wszystko można wytłumaczyć, ale to tłumaczenie ludzkie... tak samo jak teoria z Rajem i leżeniem pod palmą w nieskończoności.
Doszły mnie słuchy, że reinkarnacja jest odpowiedzą na trapiące mnie wątpliwości. Zacząłem szukać i szperać u samych korzeni: okazuje się, że rdzenne wierzenia o reinkarnacji są ściśle powiązane z systemem kastowym. System ten (do dziś dzień występujący między innymi w Indiach) jest wymysłem jak najbardziej ludzkim, tak samo jak ludzkie jest szufladkowanie pewnych grup społecznych i ludzi. Co ciekawe nie specjalnie jest wytłumaczone kto miałby decydować po śmierci czy w nowym życiu będziesz świnią, czy w najwyższej kaście. Dodatkową wątpliwość stanowi sama istota umierania. Dlaczego umierać (i po co?) skoro za chwile jest się inną osobą? Dlaczego akurat wtedy zakończyć jakiś etap i kto o tym decyduje?
Załóżmy, że ktoś jest mordercą. Następnie wypełnia się jego czas i ląduje w następnym życiu jako świnia. Wszystko wydawało by się dobre i sprawiedliwe gdyby nie fakt, że gdyby ów człowiek pożył dzień dłużej, uratowałby 30 ludzi. Kto zadecydował tak a nie inaczej? Karma? Bujda nie karma.
Idąc dalej natrafiam na stwierdzenia, że po śmierci nie ma niczego. Generalnie może i bym się skłaniał do tej opcji gdyby nie odczucie głębokiej duchowości człowieka i braku jakiejkolwiek integralności z ciałem. Czy duchowość tą podtrzymujemy jedząc codziennie śniadanie, obiad i kolację? Chyba nie, moim zdaniem przedłużamy tylko cielesność. Generalnie myślę, że jest jeszcze jakiś wymiar tylko duchowy - niekoniecznie równoległy z naszym światem ( i niekoniecznie przenikający się z nim) ale jednak jest.
A wiecie czemu ta teoria jest również beznadziejna i idiotyczna? Bo wymyślił ją anduk, mający tyle dowodów na jej poparcie co katolicy na istnienie trójcy Świętej, New Age na erę Wodnika a pesymiści na nicość po śmierci.
Aha
Jako suplement do poprzedniego wpisu muszę coś dodać: niesamowicie mi się ptaki dra za oknem w ogrodzie
Życie jest piękne. Odważyłem się to powiedzieć po pół roku będąc w pełni świadomym na ciele i umyśle. I choćby było beznadziejnie i okropnie to pamiętajcie, że po nocy zawsze przychodzi dzień. Śpiewała to moja ulubiona Budka Suflera i ja podpisuje się pod tym obiema lapkami.
A teraz mówię dobranoc
To co tygrysy lubią najbardziej :)

Wschód słońca nad Krakowem. Ustrzeliłem to zdjęcie, stojąc kompletnie pijany na balkonie w mieszkaniu kumpla ze studiów, w święto pracy o 5.30. Czyli równo 2 tygodnie temu jak by na to nie patrzeć. Pamiętam, że z rozdziawioną gębą oglądałem to chyba z 10 minut... niesamowita sprawa.
Dodatkową rzeczą, którą wtedy odkryliśmy był fakt, że o 4 rano jeżdżą Ursusem po plantach i je myją tzn. pryskają wodą. Kolejną sprawą, którą należy wiedzieć jest odkrycie, że Policja nie zwraca uwagi na picie wysokoprocentowych trunków. 1.5 tygodnia później przekonałem się (po raz kolejny zresztą - toż to recydywa), że ze Strażą Miejską nie ma rozmowy. Możecie być pewni, że dostaniecie 100zł na głowę - próba zmylenia przeciwnika przez namiętne całowanie się z dziewczyną z którą się aktualnie randkujesz (i pijesz piwo) lub też durne chowanie alkoholu pod ławkę nic nie daje - dostajesz mandat i nie ma gadania - oba warianty przetestowałem w praktyce i oba nie zadziałały
Jest to o tyle idiotyczne, gdyż ustawa o wychowaniu w trzeźwości była pisana jako swoisty parasol ochronny rozpostarty nad małoletnim. Ustawodawcy mieli zamiar zrobienia takiego porządku rzeczy, żeby małoletni nie widział, że istnieje coś takiego jak alkohol i, że ludzie piją go towarzysko i bardzo dobrze się bawią (nie łamiąc przy tym ogólnie przyjętych zasad życia społecznego). Tak czy siak, o 3 w nocy pod Wawelem żadnego małoletniego nie widziałem (tzn. widziałem paru, jeszcze gorzej się zachowującego niż ja) a mandat dostałem.
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie - niech nawet Szwajcarzy się schowają... anduk pije w Krakowie piwo za 100zł
Pozdrawiam ciepło
Andrzej
ps: Latarnie na plantach gasną o godzinie 4.30. Zostały im już tylko 22 minuty. Idę spać.
Ave Maria – miasto Boga (reportaż) – Wstęp.
W tym mieście nie kupisz tabletek antykoncepcyjnych ani nie obejrzysz pornola. Możesz za to modlić się do woli w wielkiej bazylice i odpoczywać w przepięknych parkach. Na Florydzie właśnie narodziło się "czyste miasto", w którym będą mogli mieszkać tylko prawdziwi katolicy.
http://www.pardon.pl/artykul/2139/miasto_tylko_dla_katolikow
Jak przystało na traperów i odkrywców, pojechałem tam z prazynem, żeby zwiedzić prawdziwy katolicki przybytek. W najbliższym czasie zaprezentujemy relację kilku dni z tego świętego miejsca - z miejsca gdzie można czuć oddech Boga na własnych plecach.
Widzieliśmy dużo - spotkaliśmy Szatana i wilka w owczej skórze. Przeszliśmy miliony kilometrów i rozmawialiśmy z wieloma prawdziwymi katolikami. Obraz, który się wyłonił, zaskoczył nas tak bardzo, że postanowiliśmy podzielić się nim z czytelnikami naszego bloga.
Dlatego przedstawimy tu naszą relacją i opowieść - historię z samego dna piekła i najwyższych niebiańskich wyżyn. Historie, która nigdy do tej pory nie ujrzała światła dziennego. Historie, która przerosła nas samych.
Bajka dla dorosłych (thx for Chica za podesłanie)
BOŻE DROGI
chodzę codziennie do pracy i wytrzymuję tam 8 godzin, podczas gdy żona siedzi
sobie w domu. Chcę, żeby wiedziała, co muszę znosić,więc proszę Cię,pozwól, by
jej ciało stało się moim na jeden dzień.
Amen."
Bóg w swej nieskończonej mądrości spełnił prośbę mężczyzny.
Następnego ranka mężczyzna obudził się jako kobieta.
Wstał, szybko przygotował śniadanie dla swej drugiej połówki,
obudził dzieci, przygotował im ubrania do szkoły, podał
im śniadanie,zapakował drugie śniadanie dla nich i odwiózł je autem do
szkoły.Poszedł do domu,zebrał rzeczy do prania i nastawił je,poszedł do
banku,aby wypłacić pieniądze.
Poszedł na bazarek po zakupy, potem wrócił do domu,
rozpakował zakupy,zapłacił rachunki i wpisał je do książki
rachunkowej.Wyczyścił kuwetę kota i wykąpał psa.Była juz 13. więc spieszył
się, by pościelić łóżka, powiesić pranie,wytrzeć kurze, zamieść i wytrzeć
podłogę w kuchni.Poszedł do szkoły, by odebrać dzieci, a w drodze powrotnej
rozmawiał z nimi.Przygotował im mleko i herbatniki, i dopilnował by
odrobiły lekcje.Potem wyjął deskę do prasowania i prasując
oglądał telewizję.
O 16.30 zaczął obierać ziemniaki i warzywa na sałatkę i
przygotował kotlety schabowe.Po kolacji posprzątał w kuchni, nastawił
zmywarkę, poskładał pranie, wykąpał dzieci i położył je do łóżka.O 21.00 był
juz zmęczony, ale jego codzienne obowiązki jeszcze się nie skończyły,gdy
poszedł do łóżka, odbył stosunek, zanim zdążył zaprotestować. Następnego ranka
gdy tylko się obudził.ukląkł koło łóżka i powiedział:
,,Boże nie wiem, co ja sobie wyobrażałem. Jakże
się myliłem zazdroszcząc mojej żonie,że może cały dzień być w domu.Proszę,
bardzo Cię proszę,czy mógłbyś to wszystko przywrócić tak jak było?"
Bóg w swej nieskończonej mądrości odpowiedział:
Mój synu,widzę że czegoś się nauczyłeś i bardzo chętnie bym
to wszystko zamienił, tak jak było,ale musisz poczekać dziewięć miesięcy.
Wczoraj w nocy zaszedłeś w ciążę"
:)
Wszystko happy
Zdecydowanie jest bardzo bardzo dobrze ostatnim czasem. Wiadomo, coś tam czasem się popsuje, jakiś fałszywy ton pójdzie ale... cholera jest ok
Nie ma co się bać pisać, że jest dobrze - w zapeszanie i uroki nie specjalnie wierze
Gdybym był malkontentem to bym stwierdził, że zaraz coś się spierdoli. Hehe, możliwe ale nawet jeśli to będzie to jak drapanie kosą kostuchy po plecach 12 latki... niby drapanie, niby sapanie ale każdy wie, że :
Te kostucha, nie wygłupiaj się! Ona jest jeszcze za młoda!
Otwieram niepewnie kolejne czakramy i zastanawiam się do czego to wszystko zmierza. Czyżby do inteligencji? A może do doświadczenia życiowego?
Tak czy siak wiem, że będzie dobrze. Gdybym nie był optymistą i nie miał różowych okularów to bym się 200 razy powiesił za jaja na suchej gałęzi - tak pro publico bono
A tak to właśnie odkrywam, że jestem szczęściarzem. I nie mam zamiaru tutaj wyć jak Gosia Andrzejewicz i truć jakiś banałów...
bo ze szczęściem jest jak z dupą - każdy ma swoją
Sto lat Prazyn!!! :)

Sto lat Prazyn w dniu urodzin!
By twa pszczółka się nie psuła,
By na prostej była "rura"
By bak pełny zawsze był
No i whiskey ciągle pił!
Wszystkiego najlepszego my best friend!
anduk
Anduk blog ostrzega – Sandra = zaraza!
Właśnie przesłuchałem sobie płytkę Sandry - cholera nie wiem co mnie podkusiło
Może dlatego, że chłopaki się zabijali o nią od kilku tygodni i jak się pokazała w sieci to wszyscy się rzucili?
Sam nie wiem, wiem tylko jedno: tak nędznej płyty to już od dawna nie słuchałem. Przy pani Sandrze Doda-katoda to majstersztyk i złote dziecko bursztynowego słowika
Jeśli chodzi o omawianą płytę to chała i nędza - teksty o niczym, muzyka do dupy, popiskiwanie (bo trudno to śpiewem nazwać) żałosne.
Dlaczego wszyscy się uparli, żeby śpiewać piosenki typu "Ty mnie kiss a potem Ci zwisł" - no ludzie, ręce opadają a uszy więdną... gdzie się podziały kawałki z duszą i śpiewane dla radochy a nie dla kasy? Dlaczego aktualnie na każdym teledysku dziewczyna musi klęczeć na kolanach przed swym bohaterem (w celu wiadomym) żeby płyta się sprzedała i była jezzzi?
Czuje się zniesmaczony na prawdę
W najbliższych dniach czeka mnie jeszcze przesłuchanie nowej płyty Rubika "Oratorium dla Świata" - tytuł zapowiada wielką chałę i kichę kręconą - Pan Rubik (bo tak należy się do niego zwracać, inaczej ban) ma wybujałe ego do granic naprężenia, strach patrzeć kiedy ono strzeli. I nie trujcie, że się go uczepiłem bo tak nie jest - uważam, że jego koncert "Zakochani w Krakowie" z okazji rocznicy lokacji miasta i potem wydana płyta są bardzo dobre... ale to co ten człowiek wyprawia poza muzyką to jest jedno wielkie LOL (żadnego lepszego przymiotnika znaleźć nie mogłem). Czytam sobie kolejne newsy, że "Piotr jest bardzo wrażliwy i przejęty", "Piotr chciałby mieć dziecko", "Piotr romantyk" "Piotr to, Piotr tamto"... holy shit!
Jak to stwierdziła moja rodzona siostra wczoraj: są takie momenty kiedy trzeba lać po pyskach
Zgadza się siostro, właśnie taki moment na stał.
Hejże na Soplicę!
IHAAAAAA!
ps: za to polecam wszystkim płytę "Struggle From The Subway To The Charts" zespołu Nuttin' But Stringz - chłopaki połączyli amerykański rap z muzyką klasyczną - świetne brzmienia skrzypiec etc. no na prawdę z czystym sercem polecam. To takie moje dzisiejsze odkrycie - anduk rekomenduje, cóż chcieć więcej?
Opowiastka jak anduk smoka pokonał :)
Świt się dzieli na dobrych oraz tych złych. Ci źli dzielą się na tych co uważają, że są dobrzy i na resztę złych którzy wiedza, że są beee. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - pozory mylą, jak powiedział jeż schodząc ze szczotki
(złota mądrość mego taty, musiałem ją wam sprzedać)
Istnieje jeszcze osobny rodzaj ludzi - pesymiści. Nie dość, że są pesymistami to sieją kwas i ferment w zdrowym społeczeństwie. Pytanie za 100 punktów: czy chodzenie i martwienie się głupotami komuś coś dało?
Odpowiadam: nie. Mój optymizm, moje szczęście i mój uśmiech wysoko sobie cenie. I choćbym miał się uśmiechać do siebie, to ceny tej nie zniżę. Przekonywać smutasa i depresyjną osobę, że wszystko gra jest tak samo sensowne jak przelewanie piwa z puszki do szklanki... można, tylko, że po co?
Wszystkim, których trapią złe humory polecam grecką muzykę. Jeśli się ładnie uśmiechniecie to wypale płytki i wam powysyłam. W tej muzyce jest tyle optymizmu, tyle radości, że nawet jak człowiek nie może to mu się zachciewa
Ciągnie mnie na południe, ciągnie mnie nad morze śródziemne. Ciągnie mnie do słońca, śródziemnomorskiego klimatu, oraz lekkiego wina pitego wieczorem przy stoliku koło małej kawiarni.
Cholera, chyba jakaś cząstka moich pradziadów z południa we mnie odżyła
Niedobrze, trzeba się napić
ps: a wy macie już ponad 400 przyjaciół na naszej klasie? szkoda tylko, że połowa to "Cudowne Polki, Poleczki, nasze słodkie panie"
Ludzie ludziom zgotowali ten los!
Tak jest! Sami żeśmy sobie ten los zgotowali więc nie narzekać. Zawsze mogło być gorzej - jak powiedział 48 letni prawiczek na wieść o pokucie jaką otrzymał w miejscowym kościele.
Wszystko tak naprawdę wywodzi się od Chińczyków i na Chińczykach się kończy. Pewnego pięknego dnia, młody żółciutki chłopiec mieszał sobie saletrę (której zapewne jego równie żółta matka używała to peklowania Bizona... [do cholery, tylko skąd wzięły by się bizony w Chinach?] - nieważne) z siarką z okolicznego wulkanu (który raz na jakiś czas wytryskiwał lawą na łby niewiernych) i węglem drzewnym. No więc mieszał on patykiem drewnianym składniki gdy nagle napięcie elektrostatyczne (iskra zwana też łukiem elektrostatycznym) przeskoczyła między naszym chłopcem, patykiem, a ziemią, upadając na sam czubek prochowej górki.
Czekacie teraz na wybuch? To się nie doczekacie
Proch czarny w otwartej przestrzeni spala się niedetonacyjne - naszemu Chińczykowi wypaliło dziurę w pięcie (zwanej od tego czasu piętą Achillesa).
Nasz Achilles (bo tak miał ów chłopiec na imię) nie mógł przewidzieć, że zginie ugodzony łukiem strzały, wypuszczonej z łuku niewiernego Persa (pijaka i zboczeńca, ale to już tak między nami mówiąc).
Umarł nasz Achilles śmiercią męczeńską - w obronie ojczyzny i honoru świata. W niebie czekał na niego sam Mahomet z 24 dziewicami (niestety jak się później okazało dziewicami nie były), który witając go z radością i uśmiechem zstępował na ten ziemski padół łez niedoli żeby założyć jedną z najpopularniejszych religii na świecie.
Mamy wiek XXI i historia zatoczyła koło. Rolę Persa przejęli Chińczycy, Achillesem został Tybet. Piętą Achillesa jest znalezienie się przez nich w niewłaściwym położeniu geopolitycznym i tlące się w nich nadzieje wolności religijnej jak i administracyjnej. Sprawa jest jednak o tyle gorsza, że oni są beczką w którą z całej siły wepchano kilka ton prochu a na jej krawędzi siedzi siwy, pogarbiony staruszek - Alfred Nobel który wzdrygając się (z powodu nasypania za kołnierz ziemi okrzemkowej) wali krzemieniem o krzemień w celu odpalenia iskry, która zmieni świat.
Cholernik ma w tym wprawę - jedną iskrę już kiedyś odpalił.
ps: proch czarny zamknięty w beczce gwałtownie spalając się, przechodzi w detonację.

