„Sie macie ludzie”
Oglądałem ostatnio świetny dokument o Ryśku Riedlu pod tytułem tej notki czyli "Sie macie ludzie". Głównym narratorem jest przyjaciel Ryśka, człowiek, który chyba najlepiej go znał ze wszystkich. Dokument można znaleźć pod TYM linkiem tzn. częśc pierwszą... potem należy podążać za kolejnymi, które pokazują się po prawej stronie jako "Podobne wideo". Jak ktoś by zapragnął sobie go obejrzeć to ostrzegam, że:
a) jest długi (trwa grubo ponad godzinę)
b) jest przygnębiający
Rysiek był samoukiem i wg. mnie najwybitniejszym polskim wokalistą śpiewającym bluesa. Wypracował sobie swój własny styl, którego się trzymał, styl zupełnie niepowtarzalny i zgoła odmienny od wszystkiego co było przed nim. W jego głosie czuć inspirację Czesławem Niemenem choć nie chcę oceniać, w kategoriach lepszy/gorszy - obu panów bardzo lubię i szanuję.

To była komuna, inne czasy. Nikt nie słyszał o programach metadonowych, straszna ilość ludzi ćpała opium, here, kompot na potęgę. Gdy wpadali w pułapkę bez wyjścia pozostawieni zostawali sami sobie. Ówczesna władza miała większe problemy niż przejmować się ćpunami - głupi był, niech zdycha. Co się ćpunem przejmować, jednego mnie insekta.
Kończąc tę notkę mam żal do liderów Dżemu, że pod koniec życia Riedla nie dali mu spokoju, tylko chcieli ukręcić na nim jak największą ilość kasy. Był przecież ich przyjacielem, znali się od małego, tak się nie robi... tak mi się wydaje. Ja wiem, że oni mieli swoje rodziny, musieli je jakoś nakarmić, ba! prawdą jest, że Dżem bez Riedla by nie istniał. Słuchałem płyty Dżemu, którą nagrali z Tadeuszem Nalepą gdy Riedel został odsunięty od zespołu i był na detoksie. Płyta fajna, ładna ale... zupełnie nie porywająca. Nie ma w sobie tego czegoś czym się można zachwycać.
Mam nadzieję, że Rysiek teraz odpoczywa. Końcówkę życia miał bardzo bolesną i tragiczną.
A nie mówiłem, że religia w szkołach jest bez sensu?
Ze szkół masowo uciekają duchowni. Młode pokolenie zakonników nie chce nawet słyszeć o pracy z młodzieżą. Boją się agresji.
Dyrektorzy bezradnie rozkładają ręce i gorączkowo szukają katechetów w sutannach. - Czy ksiądz może uprawiać seks, jak ksiądz wytrzymuje bez kobiety? - katecheci w sutannie te pytania słyszą na każdej lekcji. Ks. Jan, który trzy lata uczył w jednej ze szkół budowlanych w Krakowie, przekonał się o tym na własnej skórze. Był czwartym z kolei kapłanem, którego tam wysłano. Trzech poprzednich nie wytrzymało.

- Na porządku dziennym był brak dyscypliny, głośne rozmowy, odrabianie zadań z innych przedmiotów, robienie mi zdjęć telefonami komórkowymi. Musiałem opanować ten chaos - opowiada kapłan z 15-letnim doświadczeniem. Wiedział, że młodzież próbuje każdego nowego nauczyciela i dlatego nie dziwi się kolegom, którzy szybko rezygnują z pracy w szkole. Na szczęście on umiał się z młodzieżą dogadać.Historia ks. Jana nie jest wyjątkiem. Siostry i księża zgodnie narzekają, że uczniowie często naśmiewają się z nich, stawiają w niezręcznej sytuacji. Ks. Tadeusz Panuś, kierownik wydziału katechizacji w krakowskiej kurii, potwierdza, że brakuje wśród duchownych chętnych do pracy z młodzieżą.
Zaznacza, że bardzo mało jest księży z pedagogicznym zacięciem, którzy znajdą wyjście w najtrudniejszej sytuacji. - Szkoła to prawdziwy front i nie wszyscy nadają się do walki na tym polu - mówi ksiądz.
O tym, że dobry katecheta w sutannie lub habicie jest na wagę złota, przekonał się Jerzy Giza, dyrektor społecznej podstawówki nr 1 w Krakowie. Szuka go już trzy lata. Zgłosił ofertę nawet do urzędu pracy, co nie jest normą, bo do szkół katechetów wysyła kuria. Nikt nie zainteresował się propozycją.
Kuria nie zamierza się poddawać. Ks. Panuś planuje zorganizować cykle spotkań z katechetami, na których będą omawiać problemy w dydaktycznej pracy w szkole.
źródło: dziennik
Z cyklu znalezione w sieci: Projekt Kasandra
Projekt Kasandra zrodził się z przypadku. Miał być zastosowany do całkiem innych celów, jednak po pierwszym dniu badania, przerodził się w coś gorszego.
Mój prawdziwy, realny profil na Naszej-Klasie zawiera ponad 250 znajomości. Są to osoby, które znam, do których się odzywam itd. Znajomości dobieram jedynym słusznym kryterium. Znajomi, czyli osoby które znam, z którymi mam, bądź miałem kontakt.
Zaciekawiony faktem niewyobrażalnie "sytych" w znajomości profili typu "Sexi laski", "Ekstra ludzie", "Najpiekniejsi"itd., postanowiłem spróbować czegoś podobnego.
Stworzyłem Arkadiusza Kasandry (kliknij aby przejść do profilu na N-K), pięknego młodego chłopca, lekkoducha artystę, którego życie to fotografia oraz... "wyrywanie lasek". Profil nieco inny od tych wszystkich z setkami znajomości, ponieważ to żaden fanklub, żaden kolekcjoner, ani żadna znana postać z TV. Zwykły szary chłopiec. Tyle tylko, że bardzo fotogeniczny i otwarty na wszelkie nowe znajomości.
Kończąc ten wpis, podaję link do strony należącej do Alexa McKee. Człowieka, któremu ukradłem zdjęcia z portfolio, dodatkowo podając się za osobę z jego fotografii. http://muchlikefalling.deviantart.com/
Więcej na: http://projekt-kasandra.blogspot.com
Czyli jak zostałem znokautowany przez Mrs Szarą Eminencję :D
anduuk, 2008-08-12 01:19:59:
ja mam slabosc do wrednych kobiet
anduuk, 01:20:25:
co mnie zawsze doprowadza do zguby!
:D:DD:D:D:D:DD:DD::DD:
Szara Eminencja, 01:21:52:
o k***a, co za samoświadomość
i kompletny brak WNIOSKÓW
anduuk, 01:22:03:
:D:D::D::D:D::D
anduuk, 01:22:31:
jestem pewien ze jak sie kiedys ozenie to po 10 latach sie rozwiode!
:D:D:DDDD:D:DDD::DD:D:D:D:D
anduuk, 01:22:57:
albo ona odejdzie do bogatszego !
:D:DDDD:DD:D:D:D:D::DD:D:DD
Szara Eminencja, 01:24:25:
widzę tu jakieś lęki na tle bogactwa
zaczyna być też zrozumiałe kompulsywny udział w grach losowych, zwanych popularnie "totolotkiem"
: D: D:: D:D:: D: D:
: D:: D: D
: D:
anduuk, 01:24:42:
:DD:d;DDDD::D:D:d;D::D:DD
anduuk, 01:24:51:
wlasnie prawie popuscilem ze smiechu
:D:DD:DD::D
anduuk, 01:24:58:
WODY!
anduuk, 01:24:58:
Szara Eminencja, 01:24:59:
nie pomaga tu także kategroia wojskowa ("D") sugerująca brak członka - co może tylko podsycać lęki kastracyjne u osobnika
: D::: D: D:: D: D::
Szara Eminencja, 01:26:33:
możliwe są więc tu (a nawet bardzo prawdopodobne) fantazje na tle kastracji przez dominującą kobietę, lub, kastracji symbolicznej przez opuszczenie osobnika dla bogatszego (potężniejszego, o symbolicznie większym fallusie) partnera
: D:
: D:
: D:
Szara Eminencja, 01:26:35:
:*
Szara Eminencja, 01:26:38:
: D::D:: D:D D
D
:
anduuk, 01:27:27:
o k***a
d;:DD::D:D:DD:D:
anduuk, 01:27:29:
padłem
UE chce delegalizacji tytoniu – czyli jak to się robi w eurokołchozie.
"W ciągu kilkunastu lat chcemy doprowadzić do całkowitej delegalizacji tytoniu" - pisze w oświadczeniu nadesłanym do redakcji DZIENNIKA Avril Doyle, pomysłodawczyni projektu z największego ugrupowania w europarlamencie Europejskiej Partii Ludowej (EPP). "Myślę, że to całkiem realny pomysł" - dodaje deputowana z Irlandii.
Eurodeputowani pracujący nad inicjatywą Doyle mają w najbliższych latach zająć się także zakrojoną na szeroką skalę akcją propagandową wspierającą ideę delegalizacji tytoniu. Ma ona uświadomić obywatelom Unii szkodliwość nałogu. "Choroby wywołane przez palenie tytoniu powodują co roku śmierć ponad pięciu milionów osób. To więcej niż z powodu AIDS, narkotyków, wypadków drogowych, morderstw i samobójstw razem wziętych" - przekonują.
Pytanie za sto punktów: czy delegalizacja sprzedaży wyrobów tytoniowych zmniejszy spożycie i zlikwiduje problem nowotworów? Oczywiście, żeby odpowiedzieć na to pytanie nie trzeba szukać specjalnie daleko - powołam się tutaj na cytat ciekawego artykułu pana Zbigniewa Grochowskiego:
Prohibicja to metoda stara i wypróbowana. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej dnia 16 stycznia 1920 roku wprowadziły 18 Poprawkę do Konstytucji zakazującą produkcji, sprzedaży i transportu napojów alkoholowych (intoxicating liquors) zwaną National Prohibition Act lub Volstead Act, od nazwiska kongresmana, który złożył ten akt prawny. W praktyce mimo dobrych intencji wszystkich, prohibicja zawiodła. Negatywne efekty prohibicji to przede wszystkim wypaczenie roli alkoholu w amerykańskim stylu życia, wzrost spożycia alkoholu, promocja ogólnego braku szacunku do stanowionego prawa i powszechnego jego łamania, wzrost siły i liczby zorganizowanych grup przestępczych. Gangster i nielegalny bar stały się popularnymi instytucjami. To prohibicja spowodowała powstanie i rozkwit mafii, która za część nielegalnie uzyskanych pieniędzy "kupowała" sobie nietykalność przez korumpowanie każdego szczebla władzy oraz aparatu ścigania. W grudniu 1933 roku po analizie doświadczeń Kongres Stanów Zjednoczonych ratyfikował 21 Poprawkę do Konstytucji odwołującą prohibicję. W początku lat osiemdziesiątych będąc w USA rozmawiałem z ludźmi, którzy rozpoczynali swoją "alkoholową karierę" w czasach prohibicji. Wspominali oni ten okres z rozrzewnieniem - już nigdy potem nie piło się tak dużo, ani tak przyjemnie.
Oczywiście idea zakazu jest jak najbardziej szczytna, zdrowie milionów ludzie jest do uratowania, tylko... kto na tym zarobi? Oczywiście między innymi wielkie koncerny farmaceutyczne sprzedające preparaty nikotynowe np. plastry lub gumy do żucia. Innym beneficjentem jest mafia i szara strefa. Szmugiel pełną parą idący z USA i państw spoza UE. Czyżby nas czekała konfrontacja na szczycie dwóch grup gigantów jeśli chodzi o lobbing: firm farmaceutycznych i firm tytoniowych? Bzdura! Ani jednym ani drugim nie jest to na rękę: uprawa i sprzedaż tytoniu to miliardowy biznes dla korporacji a firmom farmaceutycznym też jest na rękę "utrzymywać" nowe pokolenia palaczy po to by było komu wciskać swoje cudowne preparaty.
Popatrzmy też na zakaz od strony ekonomicznej: 16 mld zł to wpływy z akcyzy z tytoniu do budżetu Polski. Należy zaznaczyć, że jest to prawie 6% wszystkich wpływów budżetowych - kwota całkiem niezła i niemożliwa do zastąpienia czy wygospodarowania. Rozwiązaniem jest albo zmniejszenie budżetu o te 16 mld (w jaki sposób?) albo powiększenie deficytu budżetowego, doprowadzając do... zerwania tzw. "kotwicy budżetowej" czyli graniczej wysokości 30mld zł. Już w zeszłym roku były problemy z domknięciem budżetu z zachowaniem tego bufora, a tutaj mówimy o dodatkowych 16 mld zł co stanowi wzrost o ponad 50%!
Oczywiście przyjdzie szybka riposta, że mniejsze wpływy z akcyzy zostaną wyrównane mniejszymi wydatkami na leczenie obywateli... tylko, że porównujemy tu proces długotrwały i przyszłościowy z rokrocznym, jakim jest dochód z akcyzy. Należy również dodatkowo założyć, że obywatele będą się dobrze prowadzili, przestaną zapadać na nowotwory i w ogóle będzie idylla. Ja w to wątpię.
Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, jestem pewny, że projekt upadnie tak szybko jak powstał - państwo nie może podcinać gałęzi na, której siedzi - pojawiające się na horyzoncie widmo problemów budżetowych i ostry lobbing firm tytoniowych efektywnie zniechęci europarlamentarzystów do przyjęcia takiego zakazu.
A co z wolnością jednostki?

Sprawy zaczynają iść w złym kierunku: pomysł zakazu palenia tytoniu pokazuje kompletny absurd całej sytuacji - pani europoseł Doyle swoim postulatem w Brukseli może zabronić mi mieszkającemu w Krakowie czegoś, tylko mając wzgląd na moje zdrowie i twierdząc, że wie co jest dla mnie lepsze. Owa pomysłodawczyni chce pozbawić mnie wolnej woli, wolnego wyboru, prawa do samostanowienia, prawa do wolności... brrr od razu przypominają mi się obrazki czołgów rosyjskich w Gruzji afirmujących się jako "siły pokojowe"... szkoda tylko, że między innymi przez te siły pokojowe zginęło już kilkaset ludzi (w tym również i cywilów).
Dlaczego walka o wolność trucia swojego organizmu jest taka ważna? Dlaczego nie powinniśmy podporządkować się temu wszystkiemu co płynie z UE bez szemrania i z posłuszeństem japońskiej gejszy?
Przeforsowanie tego pomysłu to swoisty precedens ubezwłasnowolnienia się od instytucji - molocha powiązanego różnymi grupami interesów. To poddanie swojego stylu życia kontroli i zakazom przez organ, który ma takie a nie inne widzimisię - skąd mamy mieć pewność, że następnym nakazem nie będzie stanie między godziną 13 a 14 na lewej nodze przez Polaków? Jaki mamy wpływ na zablokowanie czegoś takiego? Oczywiście teoretycznie by się okazało, że jest wiele możliwości ale czy w UE nie jest tak, że jak Niemcy i Francja zagrają tak cała reszta musi zatańczyć?
Nie włączajmy globalnego i szablonowego myślenia, nie poddawajmy się stylowi życia jaki nam nakazuje UE. Nie budujmy eurokołchozu, tracąc przy tym swoją wolność, niezależność, prawo do samostanowienia, prawo do własnego sposobu bycia za kilka euro dopłaty. Nie pierzmy sobie dobrowolnie mózgu - dlaczego wszystko musi być globalne, identyczne i jednakowe? Przecież w różnorodności siła i piękno... a przynajmniej tak mi się wydaje
anduk
Changelog 08.08.08
Najważniejsze zmiany:
- całkowita zmiana wyglądu strony (nora królika
)
- prawie całkowita translacja tematu
- zmiana wyświetlania zdjęć
- automatyczna wersja mobilna dla urządzeń typu pda/gsm
- update do wersji 2.6.0
mnie się b. podoba, alleluja i do przodu (jak mawia papko rydzyk)
anduk




