Platforma zaczyna od samobója?
Kilka dni temu „Newsweek” doniósł zaskakującą wiadomość: Waldemar Pawlak jest kandydatem PSL na ministra gospodarki. Wiadomość sensacyjna ale jednak niezbyt miła. No bo jeśli Platforma poddaje się w głównym ministerstwie, to co będzie dalej?
Twarda rzeczywistość.
Doskonale rozumiem sytuację Donalda Tuska – szli do wyborów z hasłem odsunięcia PiS od władzy, koalicję z lewicą traktowali jak jedno z gorszych rozwiązań, można stwierdzić, że jasne odcięcie się od tych dwóch ugrupowań (pomimo, że w przypadku LiD’u było w tym trochę więcej kokieterii) wytrąciło Platformie większość atutów przy rozmowach koalicyjnych z PSL. No bo niestety sytuacja teraz jest taka, że polityczny słoń tańczy jak mu mrówka zagra.
Jeszcze nawet Donald Tusk nie został desygnowany przez prezydenta na premiera a już wpadł w niezręczną sytuację. No bo wybór jest fatalny: rząd mniejszościowy, który nie ma mocy ustawodawczej czy też koalicja z PSL i Waldemarem Pawlakiem jako ministrem gospodarki – który chyba gwarantem obiecanego cudu gospodarczego nie jest.
Rząd fachowców?
Kandydatura ta, musi być okropnie nie w smak platformie. Partia ta, była zawsze postrzegana jako grupa ludzi, którzy znają się na gospodarce i wiedzą jak ją usprawnić. Nieoficjalny minister gospodarki – Zbigniew Chlebowski mienił się jako osoba kompetentna i mająca gotowy plan. Teraz premier Tusk stanie przed trudną sprawą – jak wytłumaczyć kilku milionom świadomych Polaków dlaczego PO poświęciło jeden z głównych resortów. Zadanie to jest karkołomne, gdyż wyobraźmy sobie, co by się działo gdyby Jarosław Kaczyński, który trąbi o korupcji zawsze i wszędzie, po wygranych wyborach oddał stanowisko ministra sprawiedliwości i szefa CBA w ręce koalicjantów.
Duży problem.
Tusk może tłumaczyć taką decyzję na dwa sposoby: sposób bezpośredni , który może odnieść sukces i w sposób w jakim uprawiał politykę były premier Jarosław Kaczyński. Pierwszy sposób to powiedzenie polakom, że dobro polski wymaga sztuki kompromisów. Drugi sposób jest tyleż prosty do powiedzenia co jeszcze prostszy do obalenia. Należy powiedzieć, że premier Pawlak jest wielkim ekspertem i ma innowacyjne myślenie, które jest przecież tak potrzebne naszej gospodarce. Tylko, że gospodarka potrzebuje fachowców pokroju Chlebowskiego – z ukończonymi studiami ekonomicznymi oraz mba a nie byłego prezesa funduszu pożyczkowego "Karbona".
Pierwsze koty za płoty.
W tydzień po wyborach, okazuje się, że program platformy zaczyna się sypać. Wszyscy, którzy marzyli o podatku liniowym oraz o prywatyzacji szpitali muszą powoli obejść się smakiem. PSL tanio skóry nie sprzedał i wzorowo wykorzystał swoją znakomitą pozycję negocjacyjną. Można tylko się cieszyć, że nowy premier nie krzyczy na nas z telewizora.
anduk

