Anduk blog Żarty się skończyły!


22mar/101

Wiosna ach to Ty!

Dzisiaj 20 stopni na plusie pokazuje termometr za oknem. Przejście kawałka drogi w podkoszulku i w płaszczu skończyło się ugotowaniem wnętrza autora słów, które teraz czytasz ;)

Paradoksalnie bardzo się cieszę z tego wszystkiego. Zima zawsze ale to zawsze nastrajała mnie absolutnie negatywnie i depresyjnie. Wszystkie nieprzyjemne rzeczy, które mnie spotkały występowały w zimie. Co innego wiosna. Ona kojarzy mi się z jakąś nadzieją na lepsze, budzeniem się do życia wszystkiego co nas otacza i nad czym podobno 'panujemy'.

Oczywiście tak panujemy, że nigdy nie wiadomo kiedy ta wiosna przyjdzie. Jestem zawsze pod wielkim wrażeniem przekonania, że jako człowiek kontroluje wszystko łącznie z przyrodą. To jakieś wielkie zadufanie w sobie, które szybko kończy się z przejściem trąby powietrznej, trzęsienia ziemi oraz tzw. katastrofy.

Na jaki czas owa sytuacja uświadamia nam nasze miejsce w szeregu? Na zdecydowanie krótki, za krótki. A potem płacz i zgrzytanie zębów.... i tak w kółko! Bo zarówno głupota jak i pory roku są cykliczne :)

ps: Dedykacja muzyczna śpiewana przez osobę, którą bardzo cenię... pana Marka Grechutę:

16mar/100

Ewolucyjny regres współczesnego człowieka

Posty/tematy katastroficzne, czarnowidztwo, negacja oraz szeroko pojęty fatalizm jest na tyle popularny, że można uznać za swoistą umysłową chałturę. Nie jest to poniekąd dziwne, gdyż pada na owocny grunt populacji głęboko wygłodniałej takich scenariuszy. Trudno powiedzieć czy to moja wina, czy też posiadam jakiś swoisty magnes, który powoduje, że zbieram często plony, które wyrosły z tej ziemi.

Nie jestem specjalnie zatrwożony czy też pogodzony z taką sytuacją - wiara w skutki i egzystencję karmiczną to nie jest to co mnie pociąga. Bliżej mi jest do chaotów, choć zdarza się im (jak i mnie oraz większości ludzi) zabrnąć w ślepą uliczkę równocześnie zachwycając się, jak to wygodnie jedzie się autostradą.

Prawdopodobnie można starać się dojść do źródła pewnych zachowań, które tworzą taki a nie inny obraz otaczającej rzeczywistości. Wysiłek ten, nie będzie prostym logicznym rebusem ale pewnie trudną umysłową katorgą w dotarciu (przedzieraniu się) do mózgu i postrzegania świata otaczających jednostek. Nie wiem czy warto, podejrzewam, że nie. Może gdybym miał w sobie coś z naukowca lub też miał wewnętrzną pewność, że otrzymam jakieś wnioski, które wstrząsnął mną, moim otoczeniem oraz całym światem to bym się tego podjął.

Kiedyś ktoś powiedział, że prawda jest tylko jedna dlatego powinniśmy gospodarować nią oszczędnie. Im dłużej obcuję z różnymi ludźmi tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie ma jednej uniwersalnej prawdy, tak jak nie ma jednego właściwego zdania, jednego wyznania, poglądów oraz jednych jedynych zachowań. Prawda jest skupiona wokół większości, reprezentowanej przez najbardziej liczną lub też najmocniejszą grupę osób - są oni tzw. strażnikami idei, często absurdalnie zagmatwanymi w swoich poglądach nie do końca zrozumiałymi dla nich samych.

Człowiek jest jednym z najbardziej prymitywnych zwierząt, nie mam ku temu żadnej wątpliwości. Jest on prymitywnie głupi, zatrważająco bestialski oraz posiada wielki potencjał destrukcyjny. Najbardziej zatrważające w tym wszystkim jest to, że jest on przekonany o swojej inteligencji, posiadanej racji i będzie tego bronił choćby miał wyrywać serca swoim pobratymcom dla udowodnienia własnej tezy. Jeśli nie nastanie XXI wieczny katharsis (a jestem święcie przekonany, że nie stać gatunku homo sapiens na takie rzeczy) to pomimo rozwoju wszystkiego co nas otacza zaczniemy cofać się w ewolucji (cofać się intelektualnie oraz cofać się w swoich zachowaniach) wielce prawdopodobnym jest, że to będzie głęboki regres.

Popatrz na otaczających Cię ludzi, zobacz ile nienawiści, frustracji, dumy i pychy się z nich oraz z Ciebie wylewa. Linia MY-ONI nie istnieje, prawdopodobnym jest, że jako czytelnik jesteś zatruty genem wszechogarniającej patologi ubranej w białe rękawiczki, która nie daje o sobie znać aż do chwili gdy wybucha i nic i nikt nie jest w stanie nad nią zapanować.

To co pisze powinno się spodobać - jest wystarczająco fatalistyczne by wzbudzić jęk zachwytu u najbardziej zgorzkniałych krytyków. Piszę to wszystko w większości dla siebie, by pozostawić swoisty ślad tego co siedzi mi w mózgu. Siedzi, klaruje się i składa we frazy, potem całe zdania, które mogę wypowiedzieć. Te zdania, moje własne. Nikogo innego.

28maj/090

Waga blogowania

Jednym z moich ulubionych blogów które czytam jest blog Krzysztofa Leskiego na platformie blogów politycznych salon24.pl.

Ciągle powtarzanym zarzutem wobec niego jest fakt, że zdarza się mu pisać o kotach, czy też pokazywać arcy zabawne zdjęcia kandydatów na następnego prezydenta Wolski ;)

Wytaczane są przeciwko niemu działa gatunku "panie Leski, Rzeczypospolita tonie a pan się dobrze bawisz zamiast szaty rozdzierać i kłaść się w progu sejmu?".

Niech się pan nie kładzie nigdzie i robi dalej swoje. Przyjemnie się pana czyta - lepiej popatrzyć na pięknego futrzaka na balkonie niż czytać milion razy o pani katarynie. Bo już strach lodówkę otworzyć by tam ona nie siedziała.