Anduk blog Żarty się skończyły!


3mar/090

Coś czego zupełnie nie rozumiem

Oglądałem dzisiaj (jednym okiem) program "Teraz My" gdzie została zaproszona matka, która od 24 lat opiekuje się synem u którego czynny jest tylko pień mózgu. W studiu byli zaproszeni goście, między innymi poseł Gowin, ksiądz i jakiś jeszcze jeden polityk.

Przeżyłem kilka razy szok, coś czego zupełnie nie rozumiem i nie potrafię pojąć.

Cytat pierwszy:

"Zgadzam się, że każdy z nas ma prawo umrzeć w sposób godny i z zachowaniem szacunku – powiedział ksiądz Kazimierz Sowa. – Ale nigdy nie zgodzę nigdy, by ten moment śmierci wyznaczać – argumentował ks. Sowa"

Otóż nie potrafię wytłumaczyć dlaczego istnieje przekonanie, że osoba u której serce bije a mózg "nie bije" żyje w sposób godny. Tak na prawdę moment śmierci został wyznaczony 24 lata temu, reszta to próba oszukania natury i wg. mnie zachowanie zupełnie nie godne. Ja wiem, że "życie ludzkie jest święte i jest darem od Boga" ale w tym życiu nie ma Boga a więcej darów medycyny.

Tutaj wchodzimy na słowa pana posła Gowina, które mnie dość mocno zszokowały:

Czy możemy powiedzieć, że skoro nie ma świadomości, to jego życie jest mniej wartościowe? – pytał polityk. Oświadczył, że jest pełen szacunku wobec heroizmu Barbary Jackiewicz, ale – według niego – powinna "przyznać prawo innym, by pokochali jej syna". – Są ośrodki, w których może on być pokochany – mówił Gowin. I zapytał: - Czy ktokolwiek może w świetle prawa zabić 40-letniego mężczyznę, którego można przytulić?

I do tej pory nie mogę wyjść z kompletnego szoku. Ten gość chyba oszalał! Co jest wartościowego w wegetacji i cierpieniach chłopaka, który od 24 lat nie żyje? Ach tak, nie można mu skrócić cierpienia bo można go przytulić. Na pewno mu to bardzo pomoże panie Gowin - wstyd i hańba. Ten człowiek, który skompromitował się podczas pisania ustawy in vitro, nosi w swoje głowie znamiona jakiegoś absurdalnego szaleństwa, bezdennej głupoty, mierzenia wszystkich obywateli swoją sztandarową katolicką wiarą i pchania im tej wiary na siłę. Człowiek, który nie potrafi zrozumieć, że oprócz katolików, w tym kraju żyją też ludzie dla których nie jest ważne zdanie episkopatu, biskupów aż do samego papieża razem włącznie.

Zastanawiam się gdzie jest granica tego wszystkiego. Dlaczego do zwierząt mamy więcej empatii i potrafimy skrócić im cierpienie z miłości do nich, a ludzi leżących latami pod respiratorem sztucznie podtrzymujemy by nikt nam niczego nie zarzucił i byśmy mieli spokojne sumienie. Często kosztem cierpienia bliskiej osoby.

Polska to barbarzyński kraj. Gdy słyszę codziennie mądrości wypowiadane przez ludzi którzy mają wpływ na kształt naszego kraju (synergia polityków i kościoła) to jest mi często wstyd, że jestem cząstką tego wszystkiego.

ps: dobrze, że przynajmniej historię mamy dobrą. I mieliśmy wartościowych ludzi, którzy o niej śpiewali: