Anduk blog Żarty się skończyły!


12kwi/101

Już wychodzą na powierzchnię…

Dopiero co ciało prezydenta (jako jedyne do tej pory) zdążyło wrócić na ojczystą ziemię a już rozpoczyna się chocholi taniec nad tymi szokującymi wydarzeniami z minionego weekendu. Trudno komentować takie rzeczy i takie słowa, które wychodzą od osób mających świecić przykładem dla pozostałych.

Ktoś kiedyś w żartach zapytał  czy mam jakąś antykatolicką fobię... wydaje mi się, że od pewnego czasu staram się dość mocno ważyć słowa. Bardzo szanuję ludzi inteligentnych i porządnych, niezależnie od wyznania lub jego braku. Zarówno katolików, ateistów, agnostyków, żydów, protestantów...

Dorastałem w rodzinie i tradycji katolickiej i wiem jakim uznaniem i kredytem zaufania cieszy się kościół katolicki w Polsce. Niestety w większości przypadków wypowiedziami mniejszych lub większych dostojników kościelnych, odrzucają od siebie nie tylko osoby takie jak ja, pozbawione genu wiary ale również osoby wierzące i często praktykujące.

Coraz trudniej szukać wspólnej płaszczyzny porozumienia z ludźmi, którzy wypowiadają słowa na przykład:

To mogło się wydarzyć w środę [gdy w Katyniu był premier Tusk - red]. Ale w środę, metaforyczne w środę, "te oczodoły wołają o prawdę" premiera polskiego rządu, wywołały zachwyt. Już na drugi dzień liberalni politycy, opiniotwórczy Michnik od dawna niepiszący, zaproponowali posprzątać tropy pamięci z katyńskiego lasu, zapomnieć ślady profanacji znad charkowskich grobów. I może dlatego Bóg przypomniał wczoraj Polakom - po ludzku dramatycznie, nieludzko, ale po bożemu - inaczej, po swojemu, te słowa psalmu 137 "nad rzekami Babilonu tam żeśmy siedzieli, płakali...

[...]

To się mogło zdarzyć w środę, zdarzyło się wczoraj. To był ten kwiat polskiej inteligencji, to były te elity, które miały zasilić swą krwią ziemię smoleńska, by katyńska ofiara sprzed 70 lat nie została zapomniana, byśmy nie zasypali tropów, którymi kroczyli Ci żegnający się z najbliższymi.

Ci którzy mieli ręce związane kolczastym drutem, do którego przywiązano sznur oplatający ich szyje. Za każdym ruchem dusili się. Byli jak niemowlęta aborcyjne. Pamięć pod Smoleńskiem uratuje pamięć Katynia, którą libertyni chcieli już posprzątać.

Tak właśnie wczoraj prałat Zbigniew Suchy podczas mszy świętej (sic!) dał popis nie tyle miłosierdzia co chęci krwi i życzenia śmierci osobom z którymi poglądowo najprawdopodobniej nie było mu po drodze. Zaiste ksiądz prałat powinien zostać politykiem - byłby w tym bardzo dobry. Nawet oni wczoraj starali się zachować resztki moralności (no może poza panem Górskim z PiSu ale można przyjąć jako nieprzemyślaną wypowiedź związaną ze śmiercią jego najbliższych kolegów.

Swój katolicki głos w Twoim domu dał też o. Rydzyk. Nie powiedział w sumie nic, czego by wcześniej nie było. Język nienawiści u tego księdza-biznesmena rośnie wprost proporcjonalnie do spadku wpływów na koncie.

Katyń zbiera dalsze owoce, ale ta droga dalsza nasza jest. Idziemy ciągle do prawdy, coraz bardziej prawi, chcemy być. Stąd prawica. Niekoniecznie jest prawicą to, co się nazywa. Nie, trzeba patrzeć na uczynki. Pan Jezus mówi: po owocach ich poznacie. Nie po płaczu, po gestach

Dzisiaj dzień miłosierdzia. Co Pan Bóg chciałby nam powiedzieć? Jedno, bym przestrzegał wszystkich, wszystkich. (...) Uważajmy. Dla nas to jest pogrzeb, ale dla ludzi złych, mogą robić różne miny, ale to jest wesele.

Dlaczego o tym wszystkim pisze? Może dlatego, że nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Nie potrafię zrozumieć słów, wypowiedzi, które świadczą tylko o tym, że diabeł ubrał się ornat i ogonem na mszę goni.
Naprawdę trudno traktować ich poważnie. Za niedługo mało kto będzie wierzył w piękne słowa o miłosierdziu, dobru i prawdzie. Myślę, że już mało kto wierzy. Coraz mniej...