Kościelne przypadki zaciemniania winy

W związku z kolejnymi aferami i skandalami na tle pedofilsko-seksualnym w kościele w Niemczech i Austrii zabrały głos osoby, które powinny lepiej dobierać słowa.
Nie można chować głowy w piasek i udawać, że nic się nie dzieje gdy dzieją i działy się rzeczy wyjątkowo obrzydliwe. Dla większości ludzi zupełnie naturalnym odruchem jest potępienie działań zmierzających do krzywdy zwłaszcza bezbronnych dzieci.
Rozumiem fakt lojalności i posłuszeństwa organizacji do której się należy, zupełnie zaś nie rozumiem próbę legitymizacji zachowań dewiacyjnych, przestępczych, kryminalnych oraz zachowań po prostu sprzecznych z naturalną moralnością dojrzałego człowieka.
Wypowiedź biskupa niemieckiego Augsburga Walter Mixa w której rzecze:
Tak zwana rewolucja seksualna, w trakcie której szczególnie postępowi krytycy moralności nawoływali do legalizacji kontaktów seksualnych między dorosłymi a dziećmi, nie jest tu bez winy.
jak by powiedział nasz ex prezydent Lech Wałęsa jest "za a nawet przeciw". Jest bardzo prawdopodobne, że rewolucja seksualna (przełom lat 60/70 XX wieku) wyprodukowała dość sporą ilość dewiantów lub osób mających problemy z poradzeniem sobie ze swoją seksualnością. Część z tych osób chodzi po świecie, możliwe, że część poszła do zakonów.
Trudno mi wierzyć, że kościół zdecydowanie różni się od tzw. przekroju społeczeństwa. Teza która była/jest forsowana jakoby kościół był święty wydaje mi się zupełnie nieprawdziwa. Kościół nie jest ani bardziej święty ani mniej święty od społeczności, której się wywodzi. Znajdują się w nim osoby zarówno absolutnie wyjątkowe i dobre jak i pedofile, złodzieje, alkoholicy itp.
Gorszą rzeczą, która mnie uderzyła w tej wypowiedzi jest fakt, że biskup (nie wiem na ile świadomie a na ile nie) próbuje zaciemniać problem pedofilii w kościele, która ma dużo dłuższą historię niż rewolucja seksualna. To nie stało się nagle a raczej przypomina rodzaj raka, który od bardzo długiego czasu toczy osłabiony organizm.
Do pokonania tego raka nie przyczyni się na pewno wypowiedź szefa watykańskich egzorcystów ojca Gabriele Amortha, który powiedział:
Some Vatican officials were more pious than others, "but from there to affirm that some cardinals are members of satanic sects is an unacceptable distance."
oraz
the Devil is at work inside the Vatican
Dla osób nie władających językiem Shakespeare w wolnym tłumaczeniu: 'niektórzy kardynałowie są członkami satanistycznej sekty (satanistami), są oni na nieakceptowalnym dystansie (z szatanem)' oraz 'diabeł (szatan) działa w środku Watykanu'.
Nie wiem czy szatan działa, gdzie działa i czy podstawia kardynałów w celu wyniszczenia kościoła katolickiego ale bardziej od takich przemyśleń wolałbym usłyszeć pokajanie się kościoła w imieniu paskudnych zachowań jego członków niż stawiania siebie w roli ofiary.
Historycznie rzecz biorąc nigdy nic dobrego z takiej postawy nie wynikło, choć poniekąd rozumiem głównego egzorcystę Watykanu ojca Gabriele Amortha - interpretacja wydarzeń i faktów może być zupełnie subiektywna i dokonywana przez pryzmat wykonywanej funkcji oraz wierności wobec organizacji do której się należy.
Tak czy siak lepiej stać po stronie ofiar niż po stronie najbardziej nawet świętej ideologi. Tak jest zdrowiej i bardziej w porządku wobec siebie i swojego sumienia.
ps: o skandalu we Włoskim kościele pisałem już kiedyś: Skandal pedofilski we włoskim Kościele

