To jest kropka (.) ;-)
Jest okrutnie. Co chwila jakieś służby zasuwają na sygnale pod (a konkretnie to niedaleko) mojego okna
I jak tu spać... no po prostu nie da się. Chyba większość normalnych ludzi jest strasznie już zmęczona tym wszystkim.
Wracam dzięki muzyce do lat moich młodości. Nie wiem czy wiecie czy też nie, ale czas kształtowania się (jako takiego) kojarzy mi się z raczkowaniem hip-hopu w Polsce. Akurat niestety on szybko zszedł na psy, pewnie poszło o kasę, sławę czy też jakieś kompletnie poboczne sprawy. Wracam do tej historii dzisiejszego wieczora.
Wklejam przykładowe cztery utwory, które oddają klimat tamtych lat... wiem, że może się ze mną nie zgadzacie ale warto przesłuchać...
Kaliber 44 - Nasze mózgi wypełnione są Marią
Paktofonika - Chwile Ulotne
Peja - Kolejny Stracony Dzień
Fenomen - Yelonky
To jest część mojego życia, część historii. To jest poniekąd świętość.
Ewolucyjny regres współczesnego człowieka
Posty/tematy katastroficzne, czarnowidztwo, negacja oraz szeroko pojęty fatalizm jest na tyle popularny, że można uznać za swoistą umysłową chałturę. Nie jest to poniekąd dziwne, gdyż pada na owocny grunt populacji głęboko wygłodniałej takich scenariuszy. Trudno powiedzieć czy to moja wina, czy też posiadam jakiś swoisty magnes, który powoduje, że zbieram często plony, które wyrosły z tej ziemi.
Nie jestem specjalnie zatrwożony czy też pogodzony z taką sytuacją - wiara w skutki i egzystencję karmiczną to nie jest to co mnie pociąga. Bliżej mi jest do chaotów, choć zdarza się im (jak i mnie oraz większości ludzi) zabrnąć w ślepą uliczkę równocześnie zachwycając się, jak to wygodnie jedzie się autostradą.
Prawdopodobnie można starać się dojść do źródła pewnych zachowań, które tworzą taki a nie inny obraz otaczającej rzeczywistości. Wysiłek ten, nie będzie prostym logicznym rebusem ale pewnie trudną umysłową katorgą w dotarciu (przedzieraniu się) do mózgu i postrzegania świata otaczających jednostek. Nie wiem czy warto, podejrzewam, że nie. Może gdybym miał w sobie coś z naukowca lub też miał wewnętrzną pewność, że otrzymam jakieś wnioski, które wstrząsnął mną, moim otoczeniem oraz całym światem to bym się tego podjął.
Kiedyś ktoś powiedział, że prawda jest tylko jedna dlatego powinniśmy gospodarować nią oszczędnie. Im dłużej obcuję z różnymi ludźmi tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie ma jednej uniwersalnej prawdy, tak jak nie ma jednego właściwego zdania, jednego wyznania, poglądów oraz jednych jedynych zachowań. Prawda jest skupiona wokół większości, reprezentowanej przez najbardziej liczną lub też najmocniejszą grupę osób - są oni tzw. strażnikami idei, często absurdalnie zagmatwanymi w swoich poglądach nie do końca zrozumiałymi dla nich samych.
Człowiek jest jednym z najbardziej prymitywnych zwierząt, nie mam ku temu żadnej wątpliwości. Jest on prymitywnie głupi, zatrważająco bestialski oraz posiada wielki potencjał destrukcyjny. Najbardziej zatrważające w tym wszystkim jest to, że jest on przekonany o swojej inteligencji, posiadanej racji i będzie tego bronił choćby miał wyrywać serca swoim pobratymcom dla udowodnienia własnej tezy. Jeśli nie nastanie XXI wieczny katharsis (a jestem święcie przekonany, że nie stać gatunku homo sapiens na takie rzeczy) to pomimo rozwoju wszystkiego co nas otacza zaczniemy cofać się w ewolucji (cofać się intelektualnie oraz cofać się w swoich zachowaniach) wielce prawdopodobnym jest, że to będzie głęboki regres.
Popatrz na otaczających Cię ludzi, zobacz ile nienawiści, frustracji, dumy i pychy się z nich oraz z Ciebie wylewa. Linia MY-ONI nie istnieje, prawdopodobnym jest, że jako czytelnik jesteś zatruty genem wszechogarniającej patologi ubranej w białe rękawiczki, która nie daje o sobie znać aż do chwili gdy wybucha i nic i nikt nie jest w stanie nad nią zapanować.
To co pisze powinno się spodobać - jest wystarczająco fatalistyczne by wzbudzić jęk zachwytu u najbardziej zgorzkniałych krytyków. Piszę to wszystko w większości dla siebie, by pozostawić swoisty ślad tego co siedzi mi w mózgu. Siedzi, klaruje się i składa we frazy, potem całe zdania, które mogę wypowiedzieć. Te zdania, moje własne. Nikogo innego.
Pod kontrolą
Narkomania jest rosnącym problemem wśród młodzieży i zagraża coraz
większej liczbie młodych osób. Obniża się wiek osób zażywających narkotyki.
„Dlaczego STOP narkotykom?" to szeroka kampania Katolickiego Stowarzyszenia
Młodzieży na rzecz przeciwdziałania narkomani adresowana do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimanzajlnych i ich rodziców we wszystkich województwach w całej Polsce. Kampania rozpoczęła się w województwie lubuskim, trwa w województwie pomorskim a od września rusza w województwie małopolskim. Zaprosiliśmy samorządy, kuratoria oświaty i szkoły do włączenia się w realizację programu „Dlaczego STOP narkotykom?".
Można obejrzeć całkiem fajny filmik, który będzie puszczany w szkołach. Akcja słuszna i potrzebna, tylko czemu jak zawsze dorabiana jest ideologia do prostych rzeczy? Hmmm, no tak bo to kampania Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, puszczana w świeckich szkołach, pod patronatem kuratoriów oświaty i przy błogosławieństwu samorządów.
Powiecie pewnie, że się czepiam i film mi się nie podoba przez jedno z pierwszych zdań, które brzmi: "problem uzależnienia od narkotyków często zaczyna się poprzez sięgnięcie po nie po raz pierwszy" - o zaiste, zacząłem się zastanawiać, że skoro "często" a nie "zawsze" to znaczy, że osoba nie zażywająca narkotyków może też się uzależnić! Spiritus sanktus - amen! Odpukać w niemalowane drewno.
W trakcie filmu pokazywane jest wiele świadectw i stwierdzeń o Bogu, miłości, życiu duchowym czyli klasyczne chwyty "Bóg Cię kocha", wierz w niego a spotkasz za życia i po śmierci stado Hurys. Dlaczego czepiam się filmu, które przesłanie poza teologiczne jest dobre i całkiem potrzebne? Czepiam się dlatego, że coś tu nie gra - zaraz zobaczymy co.
Ateiści krzyżują szkoły!
Na drugi dzień świąt, rektor PAT'u spłodził list o usuwaniu krzyży ze szkół przez "agresywnych ateistów". Tutaj ciekawszy fragment tego listu:
Trzeba dodać, że współcześnie agresywny ateizm posługuje się także innymi metodami, zmierzającymi do wymazania wiary w Jezusa Chrystusa, najpierw w życiu publicznym, a potem do jej wyrwania z serc ludzkich. Jedną z tych metod jest nawoływanie do usuwania krzyży, które są znakiem naszej wiary w Jezusa Chrystusa. Takie głosy słyszy się również w naszym kraju. Pamiętamy, jak w przeszłości, pod rządami komunistycznymi, wielokrotnie usuwano krzyże ze szkół, urzędów, szpitali i innych miejsc. Lecz wtedy wołaliśmy do Boga: ,,Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!". Tam bowiem, gdzie usuwa się krzyże, nie ma prawdziwej wolności i deptana jest godność człowieka. Tam, gdzie uderza się w Boga, uderza się także w człowieka.
W środku odwołanie do komunizmu, w dalszej części listu można wyczytać o prześladowanych chrześcijanach a wszystko podlać Janem Pawłem II; bardzo sprytne. Straszenie jak w średniowieczu
I na tym zakończyłbym ten wpis gdyby nie to, że dwie rzeczy sprawiają, że czuje się nieswojo.
Pierwszą rzeczą jest fakt, że kościół nie dokłada się ani złotówki do utrzymania państwowych szkół a wręcz przeciwnie - w każdej szkole jest 1-2 księży na etacie i o nauczycielskiej pensji. Dlaczego więc w tej państwowej szkole, utrzymywanej przez państwo ma wisiec symbol jednej religii? Dlaczego nie wisi obok krzyża gwiazda Dawida, obok półksiężyc a na biurko nie jest wyłożony nowy numer "Strażnicy"? I dlaczego ja gdybym był szefem dużej firmy, przynoszącej jeszcze większe zyski nie mógłbym domagać się powieszenia loga mojej firmy w każdej klasie, we wszystkich szkołach państwowych w kraju?
A druga rzecz, która mnie zdziwiła to celowy brak logiki czy też zręczna manipulacja. Skoro wstrętni ateiści ściągają krzyże w szkołach i chcą wypruć dusze i serce młodemu pokoleniu, to dlaczego równocześnie możliwa jest emisja filmu, który sprowadza istotę życia do wiary w Boga (pośrednicząc przez kościół)? To w końcu jak jest: palą nas na stosie czy nas nie palą?
Jak nie palą to można by skorzystać z okazji i ściągnąć wreszcie te krzyże zostawiając godło w klasie jako symbol szkoły państwowej, zarządzanej przez państwo, które tą szkołę utrzymuje. Jak staniemy się państwem wyznaniowym to możemy powiesić obok godła krzyż. Jedno jest pewne: mam wielką nadzieję, że nie dożyję tego czasu
Wreszcie jakaś pozytywna informacja :)
Zakonnik Ksawery Knotz z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów apeluje do wiernych: nie strońcie od seksu, uprawiajcie go i nie wstydźcie się o nim głośno mówić. Seks nie jest niczym grzesznym, zdrożnym, nie jest tematem tabu - czytamy w "Super Expresie".
"Seks jest dobry, jest piękny, bo daje ludziom radość, a Bóg stworzył człowieka również po to, żeby cieszył się seksem, żeby przeżywał go w pełni. Dlatego nie strońcie od niego, uprawiajcie go i nie wstydźcie się o nim głośno mówić. Seks nie jest niczym grzesznym, zdrożnym, nie jest tematem tabu. Jest jednym z najpiękniejszych przeżyć danych człowiekowi" - to słowa z książki ojca Knotza, autora rad, których nie powstydziłby się śmiały autor poradnika seksualnego.
Książka zakonnika pt. "Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem", w której opowiada nie tylko o duchowych aspektach związku dwojga kochających się osób, to prawie Kamasutra. Nic dziwnego, że kapucyn natychmiast został uznany za sprawcę rewolucji seksualnej w Kościele katolickim.
Czyżby przyszło opamiętanie? :> Niee, zaraz go spalą na stosie. Szkoda mi brata kapucyna bo mówi prawdę najprawdziwszą a zaraz mu wsiądą na sumienie. Zdecydowanie bezpieczniej wierzyć w gołębia i ziarenko zaszczepione pod sercem - przynajmniej pięty nie zostaną osmolone
Czemuś biedny? Boś głupi. I nie specjalnie przebiegły.
Czytam od pewnego czasu o kryzysie w Ameryce i dziwie się niezmiernie. Państwo Amerykańskie wyciąga pieniądze od swoich obywateli by dotować prywatne przedsiębiorstwa. Wszyscy krzyczą: "AIG nie może upaść! Co to będzie!" ... w sumie to chyba nic nie będzie. Duże pieniądze nie lubią próżni. AIG by spokojnie upadło, a na jego miejsce powstało pięć nowych firm, lepiej przystosowanych do aktualnej sytuacji rynkowej.
W walkę z obecnym kryzysem, już zwanym kryzysem stulecia, zaangażowano dotąd ok. 2 bln dol. W ocenie ekspertów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego aż połowa tej kwoty może pójść na straty - pisze "Rzeczpospolita".
Od grudnia 2007 w ratowanie sektora bankowego zaangażowano już 2 bln. dol. Środki amerykańskie to ok. 900 mld. dol. "Rz" wylicza": ponad 60 proc .tek kwoty to to pieniądze, jakie zaangażowały banki centralne całego świata, głównie Fed i Europejski Bank Centralny, reszta to wydatki administracji USA. Samo ratowanie AIG kosztowało już ponad 100 mld dol.
Choć wydano gigantyczne sumy, inwestorzy nie wierzą w skuteczność tych działań. Dowód? Spadające ceny akcji. "Rz" zauważa, że wczoraj akcje AIG potaniały o ponad 40 proc. Nadal tanieją surowce - miedź, cynk i aluminium. Gazeta zaznacza, że gospodarkę w USA hamują też coraz trudniej dostępne kredyty.
"Rz" przypomina, że niewiadomą są straty w Azji, bo banki z tego regionu nie ujawniły jeszcze swojego zaangażowania w papiery Lehman Brothers.
Źródło: "Rz"
Dlaczego wiec okrada się zwykłych szarych obywateli i pompuje pieniądze w umarlaka, który objawił się i po prostu wypadł z szafy? Może dlatego:
Pięć największych firm z Wall Street wypłaciło w ciągu ostatnich pięciu lat swoim szefom gigantyczną sumę 3 miliardów dolarów. To oni nadzorowali przygotowywanie i sprzedaż pożyczek, które przyczyniły się do upadku systemu bankowości inwestycyjnej - pisze "Gazeta Prawna".
Gazeta pisze, że najwięcej zarobili szefowie Merrill Lynch: Stanley O'Neal otrzymał 172 mln dol. w latach 2003-2007, obecny dyrektor wykonawczy John Thain od grudnia ubiegłego roku dostał 86 mln dol. Merrill Lynch został kupiony przez Bank of America.
Szef przejętego przez JPMorgan Chase banku Bear Stearns James "Jimmy" Cayne wbogacił się o 161 mln dol.
Sekretarz skarbu USA Henry Paulson jako szef Goldman Sachs otrzymał w latach 2003-2006 111 mln dol.
Gazeta wylicza, że w 2007 roku - w okresie, gdy zaczęły się piętrzyć problemy z łatwymi kredytami, przeciętne wynagrodzenie pracownika w raz z premiami w pięciu największych bankach (Goldman, Morgan Stanley, Merrill, Lehman Brothers i Bear Stearns) wynosiło 353 tys. dolarów.
Czyli wszystko po staremu. Biednego złupić by był jeszcze biedniejszy, tłumacząc wszystko wspólnym dobrem ("Nie możemy dopuścić do upadku!") zaś bogaty będzie jak zwykle bogaty dzięki wpływom i pozycji.
Jeśli ktoś ma wolne środki to niech kupi sobie dom z kawałkiem ziemi w Ameryce bo teraz bardzo tanio. Można zasymulować prosty łańcuszek:
kredytobiorca nie może spłacić kredytu -> bank siada mu na hipotekę -> bank chce się pozbyć nieruchomości by odzyskać pieniądze, więc wystawia ją na sprzedaż -> z powodu ogólnego kryzysu i wielkiej podaży cena drastycznie spada -> i tutaj najważniejsze: my kupujemy ziemie za grosze, a bank dostaje pieniądze od państwa czyli od obywateli Amrykańskich. Generalnie i wilk syty i owca cała, my mamy ziemie, bank ma kasę od nas i od państwa, jedynym przegranym jest tylko ten nieszczęśnik co ani domu ani pieniędzy bo musiał ratować upadający bank.
Powtarzając ten schemat wielokrotnie, możemy nawet wykupić jakiś stan i ugruntować naszą przyjaźń Polsko-Amerykańską! A potem zamontować rakiety, uzbrojone w głowice atomowe (jak Ruskie w czasie zimnej wojny) żeby trzymać ich w szachu i by nas stamtąd nie wykurzyli
Sonda na onecie

1328 osób potwierdziło, że najczęściej popełnianym przez nich wykroczeniem jest jazda po pijaku. To nie jest pojedyńczy alkoholowy incydent tylko wykroczenie, które popełniają co jakiś czas.
Jak temu zapobiec? Przy złapaniu kastrować chemicznie, żeby debile nie płodzili/rodzili debili.
Pardon.pl – dziennikarskie hieny.
Czytam sobie pardon.pl i zawiało mi dzisiaj ostro obłudą. Najpierw napisali artykuł o zdjęciu dziewczyny w komorze w obozie koncentracyjnym (zwróćcie uwagę na pogrubienia):
Kompletna ignorancja, wielka głupota czy makabryczny dowcip?
Dziś opublikowaliśmy "sweetuśna focię" z Auschwitz. O ile pomysł zdjęcia pod bramą z napisem "Arbeit macht frei" można uznać za dziwny, o tyle komentarze pod tą fotografią są szokujące. Na tym jednak nie koniec. Jeden z Czytelników - po obejrzeniu opisanego wcześniej zdjęcia - przysłał nam inne - wyszperane w Sieci. Tym razem naprawdę brak słów. Zobaczcie sami:
Przyszłoby Wam do głowy zrobić taką fotografię w miejscu, w którym dokonano największego zorganizowanego mordu w historii ludzkości?
Źródło: KLIK
A teraz nagle wylewają krokodyle łzy:
Wysłaliśmy do poprawczaka 9-letnie dziecko?
To Pardon opublikował jako pierwszy pamiątkowe zdjęcie pewnej zbrodniarki, pozującej w piecu krematoryjnym obozu zagłady na Majdanku. Zbrodniarka odpowie przed sądem. Rodzinnym. Ma 9 lat. DZIEWIĘĆ.
(...)
Może zrobiła to dla hecy. Może dla zilustrowania dowcipu: co to jest? małe, czarne i puka w szybkę? dziecko w piekarniku. Dlaczego obłudnie drzemy szaty, a równocześnie opowiadamy zabawne anegdoty o Żydach, którzy wesoło trzaskali w kominkach? Dlaczego tak oburza nas postępek tej dziewczynki? Dorosłym wolno więcej?
(...)
Nie mogliśmy wiedzieć, że piszemy o dziecku. Na pewno mogliśmy być ostrożniejsi. Sprawa dowodzi, po raz nie wiadomo który, jak łatwo jest wprawić w ruch maszynę rzucającą kamieniami.
(...)
Czy to dziewięcioletnie dziecko jest winne? Czy zasłużyło na brutalne komentarze, jakie zamieszczono pod naszymi tekstami? Czy czujemy dumę, że być może wysłaliśmy małą zbrodniarkę do poprawczaka?Nie.
Źródło: KLIK
A pod spodem... nowe zdjęcie tego typu. Redakcjo pardon, jesteście wielkimi obłudnikami. Chcieliście wywołać sensację i zrobić sobie ruch na stronie (całkiem skutecznie) więc nie trujcie teraz, że "nie wiedzieliście, że to dziecko". Jeśli tak mówicie, to znaczy, że albo kłamiecie albo jesteście pieprzonymi obłudnikami bo każdy przeciętny człowiek potrafi to rozpoznać. No chyba, że macie wszyscy nieleczone wady wzroku w redakcji.
Chcieliście puścić coś kontrowersyjnego tylko, że gdy doszło co do czego i sprawa zrobiła się głośna to się przestraszyliście. Teraz udajecie pierwszych sprawiedliwych, chowając się za plecy dorosłych (cyt. "Dlaczego obłudnie drzemy szaty, a równocześnie opowiadamy zabawne anegdoty o Żydach, którzy wesoło trzaskali w kominkach? Dlaczego tak oburza nas postępek tej dziewczynki? Dorosłym wolno więcej?") gdy sami w piętnującym stylu pisaliście poprzedni artykuł.
Skąd ta zmiana kursu, że "biedna dziewczynka" droga redakcjo?
Powiem wam jedno jako anduk i anduk blog: gdybyście mieli choć trochę oleju w głowie to byście czegoś takiego nie puścili okraszając potępieńczym artykułem. Każdy wie, że dzieci mają nasrane w głowie do czasu osiągnięcia pełnej dojrzałości psychicznej i wszystko może im wpaść do głowy. Ona pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego co robi. Wy tak.
Wpisujecie się w doskonały obraz dziennikarskiej hieny, która zrobi wszystko by natrzepać trochę więcej kasy do własnej kieszeni. Zapomnieliście o etyce.
Kończę notkę, bo wkurzyliście mnie prze okrutnie. Nie pozdrawiam.
anduk
Ciąg dlaszy wcześniejszej notki :)
http://www.anduk.pl/2008/08/28/a-nie-mowilem-ze-religia-w-szkolach-jest-bez-sensu/
"Polska": w największych polskich miastach na lekcje religii nie chodzi już nawet połowa uczniów. Powodem jest brak wiary, czasu, niechęć do katechetów, a czasem zwyczajne lenistwo.
Coraz więcej uczniów gimnazjów i liceów w dużych miastach rezygnuje z lekcji religii. Oficjalnie o problemie Kościół nie mówi.
W jednym z łódzkich liceów z religii zrezygnowała cała klasa. Dlatego metropolita łódzki abp Władysław Ziółek zwrócił się z wezwaniem do młodzieży i rodziców. Apeluje o udział w szkolnej katechezie - czytamy w dzienniku "Polska". Jeszcze dwa lata temu Kościół mógł ogłaszać, że na religię chodzi ponad 90 proc. gimnazjalistów i licealistów. Teraz jest tak tylko w diecezjach południowej i wschodniej Polski, zamieszkanych przez najbardziej religijną ludność - pisze "Polska".
Niepokój duchownych budzi fakt, że z uczęszczania na lekcje religii rezygnują nawet wierzący i praktykujący uczniowie. Choć deklarują, że regularnie chodzą do Kościoła, o szkolnej katechezie nie chcą słyszeć. Zdaniem jezuity ojca Jacka Prusaka często decyduje o tym brak wspólnego języka z osobą prowadzącą zajęcia z religii. Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof i religioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma natomiast wątpliwości: w wielu przypadkach o rezygnacji z katechezy decyduje lenistwo.
I po co było utrzymywać fikcję tak długo w szkole? 12 lat miałem religię w szkole polegającą na siedzeniu dwa razy w tygodniu po 45 minut i kompletnym nudzeniu się. Kompletny absurd... dobrze, że coś wreszcie się ruszyło w tym kraju. Niech lekcje religii będą organizowane przy kościele a w szkole dzieciaki uczą się pożytecznych rzeczy a nie słuchają Urban Legends powielanych przez nieprzygotowanych katechetów.
O kastracji pedofilów czyli badanie dna naszych elit.
Populista czy nieuk?
Nie sądzę żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, można było zastosować termin "człowiek" i w związku z tym nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego typu zdarzeń - powiedział Tusk. Jak mówił farmakologiczna kastracja mogłaby być jednym z elementów kary, po które ma prawo sięgnąć sąd, gdy "przypadek nie rokuje na poprawę".
A ja otwieram konstytucję RP i czytam:
Art. 30.
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Panie premierze Hitler w identyczny sposób tłumaczył wymordowanie 5-6 milionów żydów w czasie II wojny światowej. Przecież żyd to też nie był człowiek, to coś gorszego. Widzę tu wiele podobieństw. Nie chodzi mi o zaprzestanie karania pedofilów czy branie ich w obronę (bo ludzie, którzy się tego dopuszczają to absolutne dno i bestie) tylko trudno mi przejść obojętnie wobec takich słów osoby, która twierdzi, że jest wyedukowana i myślałem, że choć trochę rozsądna.
Dalej:
Tusk zapowiedział, że rząd chce skompletować wszystkie możliwe przepisy akceptowane w Europie, by "w Polsce wyznaczyć wzorowy, czyli najostrzejszy przepis w tej sprawie". Według niego chemiczna kastracja nie jest karą cielesną. Na zarzut, że nie ma w Europie kraju, gdzie stosuje się kary cielesne odpowiedział: "Ktoś musi być pierwszy"
A czytam:
Art. 40.
Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.
Porażająca logika panie premierze. Może np. zaczniemy zamykać opozycję w więzieniach bo co prawda nigdzie w Europie tak się nie robi ale "ktoś musi być pierwszy"?
Coś jeszcze mam komentować? Tak, bo jak zwykle jest ktoś jeszcze głupszy od Tuska:
Prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Rzeszowa powiedział, że premier Tusk mówiąc o kastracji pedofilów jest "najwyraźniej przestraszony, że z lewej strony zaczyna się mu formować partia, która może być zagrożeniem dla Platformy".
Czyżby były premier miał jakieś przecieki, że w Polsce pokrojem Holandii rodzi się Polska Partia Pedofilów? W sumie sprytne posunięcie Tuska. Każdy wie, że polityk "bez jaj" to marny polityk.
A wiecie co jest najlepsze?
Były premier dodał, że w nowej formacji znaleźliby się byli działacze Platformy Obywatelskiej, m.in. Andrzej Olechowski i Paweł Piskorski oraz wiele osób z lewicy.
Ja bym na ich miejscu się obraził. Albo podał do sądu jeśli nie są skazani za pedofilie.
Jak zwykle żenujące to wszystko. Polityka rodem z piaskownicy. Jeden nieuk, drugi schizofrenik. Nie ma co, wielka elita III, IV i V Rzeczypospolitej.
Dwie sprawy.
1. Przeczytajcie koniecznie nową notkę kominka: http://kominek.blox.pl/2008/09/TYLKO-MATKA-KOCHAC-UMIE.html
chciałem coś napisać ale temat wyczerpany - zgadzam się z nim w 100%. warty też jest do przytoczenia jeden komentarz:
amjan
2008/09/10 14:28:25
Babka opowiada o tym, jak jej mąż gwałcił przez kilka lat jej dziecko, tak jak gdyby mówiła o tym jak jej córka jedynki w szkole dostaje...
- Kiedy pani zaczęła dostrzegać jakieś takie...?
- No, gdy córka się zaczęła rozwijać, tak piętnaście lat miała powiedzmy...
- Co się wtedy działo?
- Mąż zaczął córkę po piersiach obmacywać wbrew jej woli, za tyłek, wkładał jej ręce pod bieliznę dotykając genitaliów w mojej obecności.
Wtedy nagle moja kobieca intuicja zaczęła mi podpowiadać i puszczać sygnały, że jest coś nie tak. Choć w sumie ja się nie znam. Pytałam męża, czy można się tak daleko posuwać, ale powiedział, że tak, więc się uspokoiłam.
Wie pan, ulżyło mi.
Choć to musiałam oglądać, niestety. Wolałam jakiś film czy coś, wiadomo...
- A co potem się działo?
- No potem zabierał córkę za zamknięte drzwi i tam ją gwałcił w pokoju na dole. Ja oglądałam telewizję, i naprawdę nie mogę narzekać, bo nie było aż tak głośno ani nic.
Córka mi tam dużo nie mówiła, zdawała sobie sprawę, że rujnuje nasze życie rodzinne. Chociaż to...
- Jak żona znosi coś takiego?
- Wie pan, ciężko. Ja se tu serial oglądam, a mąż mi córkę posuwa. Ani tu koleżankę na herbatę zaprosić, ani nic.
2. Wchodzę dzisiaj na onet i czytam kolejną historię uratowania z WTC z jakże zaskakującą końcówką:
"Nowe życie
Dziś widzę, że ocalenie było dla mnie wielką łaską Bożą. I że Pan Bóg podarował mi nowe życie.
W ciągu tych minionych lat otworzyłam się na wiarę. Kiedyś bałam się o niej głośno mówić. Zarówno w Polsce, jak i później w Nowym Jorku. Cieszę się, że Bóg daje mi teraz odwagę. Często też zastanawiam się, czy przez te sześć lat nie zmarnowałam któregoś dnia, czy rzeczywiście wypełniam to, czego On ode mnie oczekuje.
Wciąż też modlę się do Ducha Świętego. Tę modlitwę szczególnie ukochałam, gdy zaczęłam mieć problemy z synem. Wszystko uspokoiło się, gdy wstąpił do Odnowy w Duchu Świętym, a potem w najstarszej polskiej parafii na Manhattanie sam założył taką wspólnotę. Był to czerwiec 2001 r., trzy miesiące przed atakiem na WTC.
Dzięki tej wspólnocie i ja się zbliżyłam do Boga, można powiedzieć, nawróciłam się. Dzięki temu 11 września przeżyłam patrząc przez pryzmat wiary."
Stawiam ryzykowną tezę, że większość strażaków, pasażerów samolotu, osób pracujących powyżej krytycznych pięter to były osoby niewierzące w 100%. Bo jeśli choćby znalazł się 1 katolik to idąc tym tokiem rozumowania katolicki Bóg jest niesprawiedliwy. I nie chrzanić mi tutaj o "Boskim planie cierpienia jako miłosierdzia".
Dla odważnych link do całego artykułu: http://wiadomosci.onet.pl/1505677,2678,kioskart.html
ps: aaa, to przedruk z czasopisma "Niedziela". Nie zauważyłem wcześniej.

