Wielki opozycjonista.

Zapytacie się pewnie o kogo chodzi? W końcu u nas w kraju opozycjonistów dużo, i z każdą chwilą jest ich coraz więcej. Okazuje się, że kilkanaście lat po upadku komunizmu, wszyscy nosili bibułę a prawie nikt nie był w partii.
Ale nie o tym miała być mowa. Natrafiłem przypadkiem na kawałek wywiadu ustępującego premiera, Jarosława Kaczyńskiego na temat jego roli w 13 grudnia 1981. Obalimy za chwilę kolejny mit.
Przed przeczytaniem tego, warto przypomnieć sobie słowa wypowiadane kilkanaście miesięcy temu w Stoczni Gdańskiej:
"My stoimy tam gdzie wtedy, oni stoją tam gdzie stało ZOMO"
Warto też pamiętać, że to Jarosław Kaczyński utożsamia się z wielkim opozycjonistą i obrońcą wolności.
A oto obiecany wywiad, który znalazłem:
"Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej
nieświadomości. Słyszałem tylko, jak mama ma pretensje do ojca, że nie
zapłacił rachunku, bo telefon jest wyłączony. W kościele panował potworny
tłok, ale akurat tego dnia był u nas Obraz NMP. Kazanie ks. Boguckiego
wydawało mi się też jakieś dziwne. I powoli zacząłem się orientować co się
stało."
Źródło: Sam Jarosław Kaczyński w wywiadzie rzece "Odwrotna strona medalu"
(Oficyna Wydawnicza MOST, Wyd. VERBA 1991r.)
Jedynym smutnym faktem tego wszystkiego, jest łatwość z jaką można wmówić społeczeństwu pewne rzeczy.
Dodatkowy komentarz znaleziony na forum onetu:
W tym najtrudniejszym czasie Jarosław Kaczyński jako jedyny doradca Lecha
Wałęsy, po krótkiej rozmowie z SB i odmowie podpisania lojalki (jak sam
twierdzi) został wypuszczony do domu i do 1989 roku nikt z SB, krzywdy mu
nie zrobił. W teczce Kaczyńskiego nie ma śladu działalności opozycyjnej w
latach 1982-1989. Niezmiernie ciekawe jest, to że historia stanu wojennego
nie zna przypadku, aby po odmowie podpisania lojalki, SB wypuszczało
opozycjonistę. Jedynym przypadkiem jest Jarosław Kaczyński.
Ot i cała prawa. Dlaczego to piszę? Uważam,że warto obalać mity i legendy - tak dla przejrzystości życia społeczno-politycznego.
anduk

